Myli na wietrze porozrzucane... - Niekochanie. Bo nie uwierzysz w mio, nie kochajc siebie...
«  Listopad 2017  »
PonWtoroCzwPiSobNie
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930 
Kategorie
Myli na wietrze porozrzucane...

Niekochanie. Bo nie uwierzysz w mio, nie kochajc siebie...

01:19,14 listopad 2017 ..   Komentowano 0  razy .. Link

Kilka miesicy temu teoretycznie podjam decyzj. Teoretycznie, bo praktycznie nie umiem ich podejmowa, a raczej si ich trzyma. Zdecydowaam, e daj sobie czas do marca, do koca umowy najmu, do koca zimowego semestru. Obiecaam sobie, e zmieni swoje ycie, e nadam mu jakikolwiek sens, e cokolwiek bdzie inaczej, e zamieni wegetacj na przeywanie. Stwierdziam, e jeeli moje ycie nadal bdzie takie bezbarwne i pozbawione sensu, e jeli do marca si nie ogarn to zwyczajnie zrezygnuj. Spakuj walizki, pozbieram szcztki swoich gówno znaczcych marze i wróc do domu. Wegetowaam przez cay ostatni rok, a tak waciwie przez cae swoje ycie. Dlaczego niby teraz w cigu kilku miesicy miaoby si co zmieni? Niby jakim cudem miaabym si nagle nauczy przeywa kady dzie? Szczerze mówic zapomniaam o tym postanowieniu, o tym okresie próbnym, który za kilka miesicy dobiegnie koca. Nie chc o nim ani myle, ani pamita, ale doskonale wiem, e tamta decyzja miaa sens. Bo z kolei, jaki sens ma to, co robi teraz? Jaki sens ma kurczowe trzymanie si tego wszystkiego? Po co to robi? Dlaczego tak ciko jest mi zrezygnowa z marzenia, które co prawda si spenio, ale w rzeczywistoci okazao si czym zupenie innym ni w wyobraeniach? Po co si duej okamywa? I czemu tak trudno przyzna przed sam sob, e to o czym marzyam i na co tak bardzo czekaam przez ostatnie 5 lat, a moe nawet przez cae moje ycie, tak naprawd nie jest dla mnie? Czemu to takie cikie? Dlaczego tak bardzo boli? Czemu przyznanie si do tego jest równoznaczne ze stwierdzeniem, e cay czas yam w bdzie, e si myliam, e tak waciwie cae moje ycie to pozbawiona sensu farsa? I dlaczego potrzebowaam a tyle czasu, eby zrozumie jedn prost rzecz... Nie wane gdziekolwiek si znajd zawsze bd t sam emocjonalnie zepsut osob. I nie mam pojcia co robi... Chciaabym uciec, ale nie ma dokd, bo przed sob nie ma ucieczki. Dlaczego nie mog zostawi siebie gdzie na mietniku i pój dalej jako kto inny? Co mam robi? Jakie decyzje podj? Jak nada yciu sens? Mog wróci do domu, mog pozosta tu gdzie jestem, albo wyjecha gdziekolwiek, ale co to zmieni? Wszdzie bdzie dokadnie tak samo le... Przez cae lata byam jak zepsuta zabawka, która ley w kcie i czeka, a kto przyjdzie i j naprawi. Nadal ni jestem, tyle, e ju nie czekam na napraw, bo wiem, e nikt nie moe mnie naprawi. Jedyn osob, która moe to zrobi jestem ja sama, ale problem w tym, e nie potrafi. Jest mi troch wstyd, e zawsze wydawao mi si, e kto zrobi to za mnie. Jest mi te wstyd, e jestem tak bardzo nieudolna, e sama nie potrafi sobie pomóc. Zastanawiacie si co jest zepsute? To moja psychika, emocje, zaburzony obraz postrzegania wiata, a w szczególnoci siebie samej. Uwierzycie, e zawsze chciaam by psychologiem? Jak kto tak popieprzony jak ja, móg chciec pomaga innym ludziom? Tak waciwie to nadal chce... ale to nie wane. To nie tak, e moje ycie jest do dupy i e nie ma w nim nic dobrego. Nie! Zdecydowanie nie! Wbrew pozorom mam wiele, mam obok kochajcych mnie ludzi, jestem zdrowa (przynajmniej fizycznie), mam dach nad gow i waciwie wszystko, co niezbdne czowiekowi do ycia. Mam wiele, ale brakuje mi jednej wanej rzeczy... Mioci do samej siebie... albo chociaby gupiej sympatii, minimum pieprzonej akceptacji! Uwierzcie mi, niewane jak bardzo kochaj was inni, jeli sami nie kochacie si wcale. Nie da si normalnie y i funkcjonowa stale  nie cierpic wasnej osoby. Mona jedynie wegetowa z chwilami imitacji prawdziwego ycia. To nie tak, e si nad sob ualam. Nie siedz stale pod kocem roztrzsajc beznadziejno swojej osoby. Nie! Zwyczajnie sobie yj, a czasami nawet mi si wydaje, e cakiem siebie lubi. To nie jest tak, e cigle wszystko jest szare, a ja cigle narzekam na za du dup albo za mae cycki. Zupenie nie. Z zewntrz wszystko wydaje si ok, nawet dla mnie. Problem ley o wiele gbiej i czsto nawet sama przez jaki czas nawet nie zdaj sobie z tego sprawy. Przez dugi czas nawet nie zauwaaam, e 90% rzeczy, które robi w yciu jest dyktowana przez mój deficyt mioci do samej siebie. Mylicie, e atwo jest przyjmowa mio innych bez mioci samej siebie? Nie, nie jest... Ciko uwierzy i zrozumie, e kto inny naprawd mógby Ci szczerze pokocha, kiedy Ty sama nigdy nie umiaa siebie kocha. Trudno uwierzy, e jeste dla kogo naprawd wana, jeeli przez cae swoje ycie dla siebie samej jeste nikim, praktycznie nie istniejesz. Jak to wpywa na codzienne ycie, na relacje midzyludzkie? Mylicie, e duo jest ludzi, którzy bd przy was cay czas pomimo to, e stale ich odtrcacie? Poza najblisz rodzin i jak najblisz przyjaciók, niewiele. Chyba nikogo to nie dziwi, e tak jest, mnie te nie. Mylicie, e kiedy kto jest z wami nieprzerwanie od lat, pomimo e go odtrcacie to z czasem przestajecie to robi i wierzycie w jego szczere intencje? Oczywicie, e nie. Dlaczego? Patrzcie wyej! Przecie to NIEMOLIWE, e kto darzy was szczerym uczuciem, kiedy wy sami nie potraficie si nim darzy. Jak to przekada si na mio i zwizki? Odpowiedziaabym: "Jakie zwizki?!" Osobicie odtrcam i zniechcam KADY potencjalny materia na faceta. Najzabawniejsze jest to, e im bardziej mi si kto podoba i im lepiej z kim si czuj, tym szybciej i skuteczniej odseparuj si od tej osoby. Bardzo dugo nie zdawaam sobie sprawy z tego, e tak robi. Wydawao mi si, e jestem sama, bo jestem zwyczajnie beznadziejna, nudna, brzydka i po prostu nikt mnie nie chce. Takie wytumaczenie idealnie pasowao do wszystkich moich przekona o sobie, po prostu nie da si mnie kocha. Tyle e to kompletnie nie tak. Nie chodzi o to, e mnie nie mona czy nie da si kocha. To ja nie pozwalam innym si pokocha. Przez cae ycie nie zdawaam sobie z tego sprawy, dopóki nie spotkaam faceta moich marze. Wtedy pierwszy raz a tak wyranie to zobaczyam. Bardzo szybko w mojej gowie pojawia si myl, e to wszystko jest zbyt pikne, e taki wspaniay chopak nie moe mnie lubi, nie moe si mn interesowa i zwyczajnie nie zasuguj na mio kogo takiego. Co zrobiam? Oczywicie jak najszybciej zakoczyam t znajomo :) Tak wiem, cudowna decyzja... Brawa dla mnie! Ale wtedy zdaam sobie spraw, e to samo zrobiam z poprzedni znajomoci, która dawaa mi duo pozytywnych odczu i zaczam si zastanawia czy aby nie postpowaam w ten sposób za kadym razem, kiedy kogo poznawaam. I po krótkiej analizie zdaam sobie spraw z tego, e to nie byy odosobnione przypadki, ale mój standardowy model dziaania... To moe si wydawa strasznie popieprzone, ale pomimo tego deficytu mioci, tego, e tak bardzo pragn jej zazna to te cholernie jej si boj i cae ycie przed ni uciekam. Zakoczmy ju temat mioci i zwizków. Nawet cakiem zwyczajne relacje spoeczne nie s atwe. Nigdy nikomu nie pozwalam si tak naprawd pozna. Dlaczego? Bo jestem wicie przekonana, e gdyby kto pozna prawdziw mnie to nie chciaby mie ze mn nic wspólnego i zostaabym cakiem sama. Nie jest atwo poznawa nowych ludzi czy by dusz towarzystwa, kiedy przez cay czas musisz si pilnowa i ukrywa znaczn cz samej siebie. Czy to oznacza, e tak naprawd nikt mnie nie zna? Tak na 100%? Sama nie wiem... chyba nikt. Ale jest kilka osób, które znaj mnie na 99% i to s wanie Ci ludzie, którzy mimo wszystko s. Czy to oznacza, e ich mioci jestem cakowicie pewna, e ju wiem, e nigdy mnie nie zostawi? Oczywicie, e nie :) No wiecie, zawsze jest jeszcze ten 1%, którego poznanie mogoby okaza si tragiczne w skutkach :P. Pewnie zastanawiacie si co takiego strasznego zrobiam, e mam o sobie takie zdanie. No wanie... Co ja takiego zrobiam, e nie jestem w stanie siebie pokocha i zaakceptowa? Nie mam pojcia... Czy jestem zym czowiekiem? Na pewno czasem postpuj le i na pewno popeniam wiele bdów. Ale czy to oznacza, e jestem za? Myl, e nie. W takim razie skd si to wzio? I have no fucking clue.


Skomentuj

Toi.pl | Katalog stron - Jachu.pl | Katalog stron - MiejsceMoje.pl | Darmowe ogoszenia | Czatpol.pl